poniedziałek, 29 maja 2017

Mały przewodnik po Berlinie

Londyn i Berlin to moje dwa ulubione miasta europejskie, a że posty o Londynie na blogu są to pora na Berlin! Udało mi się wpaść na krótką wycieczkę przed Wielkanocą. W tym poście opiszę Wam jak zorganizować taki wypad jak najmniejszym kosztem oraz gdzie warto pójść - nie tylko na zakupy! ;)

Moja historia z Berlinem zaczęła się z siedem lat temu, kiedy pojechałam wraz z rodzicami na koncert Madonny. Potem przyjeżdżaliśmy tu okazjonalnie na wyprzedaże czy też koncerty kilka razy w roku. Miasto znam prawie tak dobrze jak swoją Warszawę - choć bez mapy metra ani rusz. Przyjeżdżaliśmy tu z chęcią, bo miasto jednak ma swój niepowtarzalny urok. Ponadto uczyłam się niemieckiego od prawie początków podstawówki, co dzisiaj daje ok. 12 lat nauki języka, skończone liceum z rozszerzonym niemieckim oraz zdania matura. Choć od zawsze używałam angielskiego (bo bałam się mówić po niemiecku :P) to tak tym razem zaryzykowałyśmy z koleżanką... i dałyśmy radę bez problemu.



Symbolem Berlina jest niedźwiedź. Przechadzając się po mieście spotkacie je w różnych wersjach kolorystycznych. Tak jak w Warszawie kiedyś rozstawiono ponad 100 krów, tak miśki goszczą w mieście na stałe.


Dojazd & zakwaterowanie
   Połączenie Warszawa-Berlin jest po prostu tragiczne. Jest AirBerlin, który wcale nie jest taki tani. Pociąg jedzie ok. 5 godzin, ale jego cena jest zabójcza - ok 200zł w jedną stronę. Mój wybór padł na PolskiBus i cenowo wypadło ok. 120zł w dwie strony, ale podróż trwała ok. 9,5 godziny (!). Dałam radę z koleżanką. Nocny przejazd, szybko minęło no i zaoszczędzone pieniądze mogłam przeznaczyć na zakupy. 
   Zarezerwowałam dwuosobowy pokój w Ibisie na Placu Poczdamskim. Wtedy w ofercie był tematyczny pokój "Przeszłość i teraźniejszość" inspirowany właśnie Placem Poczdamskim. Morski pokój to jest coś, u nas wisiało na ścianach tylko kilka obrazków przedstawiających plac kiedyś i dziś. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale ok, cena była taka sama co za zwykły pokój. Wygodne łóżko, czysto w pokoju i w łazience, więc nie narzekam. Wyszło to ok. 400zł od osoby ze śniadaniem - za dwie noce. 

 (Tutaj doświadczysz połączenia przeszłości i teraźniejszości Berlina)


Co warto zobaczyć?
- Alexander Platz
Plac, który tętni zawsze życiem. Nieważnie kiedy się tam pojawicie, to zawsze coś będzie się działo. Pełno sklepów, reklam. Zimą jarmark oraz Primark (przez cały rok :P) - jedyny w centrum Berlina. Drugi jest na obrzeżach miasta. Dodatkowo znajduje się tam wieża telewizyjna. Jeśli nie macie lęku wysokości to polecam wykupić wejście. Ja kupiłam na stronie GetYourGuide i płaciłam w złotówkach. Cenowo wszędzie wychodzi tyle samo - bezpośrednio ze źródła niestety płacąc w Euro bank zapewne Was obciąży za przewalutowanie. Koszt wjazdu bez lunchu w restauracji (którą polecam, jeśli macie ochotę) to ok. 85zł i można zostać na górze tyle, ile chcecie. Jest to najwyższa budowla w Berlinie. Miasto możecie podziwiać z wysokości 203m - robi wrażenie! Przy każdym oknie macie mapkę i podpisane numerkiem na co w tej chwili patrzycie oraz krótką historię budowli.



- Potsdamer Platz & Sony Center
Hitoryczny Plac Poczdamski, na którym (a w zasadzie pod) znajduje się dworzec.  To taki mini Manhattan, pełno wieżowców, knajpek i oczywiście ludzi. Będąc tam na pewno udajcie się do Sony Center - sama budowla robi wrażenie, a na lunch do australijskiej knajpki Corrobore, gdzie zjeść możecie m.in kangura albo krokodyla. My zostałyśmy przy klasycznych burgerach - wpadam tam przy każdej wizycie w mieście.
Na spacer najlepiej udać się tam po zmroku, kiedy wszystko jest podświetlone i nabiera zupełnie innego klimatu.
Znajduje się tam także aleja gwiazd tak jak w LA, z tym że są to niemieckie gwiazdy kina - nie znałam ani jednego nazwiska, chyba aż wstyd się przyznać. :D
   Jeśli lubicie wysokości i wieża telewizyjna Wam się podobała to wpadnijcie do Panorama Punkt. Kolejny punkt widokowy z kawiarnią. Niestety nam nie starczyło czasu, aby tam się udać. Koszt wjazdu to 7 euro i to jest budynek ze środka na zdjęciu poniżej.



- Warschauer Strasse & East Side Gallery
Berlin... i Warszawska ulica. Prócz syrenki na stacji metra znajdziecie galerię na świeżym powietrzu - East Side Gallery, powstałą na fragmencie Muru Berlińskiego. Nawet w deszczowy dzień nie unikniecie tłumów. Ponadto warto zwrócić uwagę na sam wygląd stacji metra z zewnątrz - budowla z cegły przypominająca na kształt zamek. Co jeszcze? A no, Mercedes Benz Arena (dawniej O2 arena) - jeśli wybieracie się na koncert, to prawdopodobnie tu.


- Brama Brandenburska, Siegessaule, Tiergarten
Chyba nie muszę wspominać, że obowiązkowo należy zobaczyć bramę - nocą ma to zupełnie inny klimat, bo wszystko jest podświetlone.  Obok znajduje się muzeum figur woskowych. Byłam raz i jakoś szału to nie robi. Ot, jednorazowa impreza. Spod bramu ruszamy pod kolumnę zwycięstwa - ok 2km w jedną stronę. Droga prowadzi przez Tiergarten - największy park w Berlnie.
Na kolumne zwycięstwa wdrapać się oczywiście można, aczkolwiek była kolejka, a my musiałyśmy wracać, bo miałyśmy umówione zwiedzanie Reichstagu. 


- Reichstag
Nie lubicie polityki? Nie szkodzi :) My udałyśmy się tam dla samych widoków. Wejście nic nie kosztuje, ale trzeba zrobić rezerwacje m.in dzień przed planowaną wizytą. Zwiedzanie Reichstagu polega na wjechaniu windą na najwyższe piętro, z którego można podziwiać Berlin, ale nieco z innej i niższej perspektywy niż z wieży. Można wdrapać się na sam szczyt szklanej kopuły lub cieszyć się słońcem na ławce na zewnątrz.


- Spittelmarkt & Checkpoint Charlie
 Do dzielnicy Spittelmarkt mam sentyment, bo zwykłam tam zatrzymywać się w hotelu. Można się udać spacerem z Placu Poczdamskiego na Spittelmarkt, a następnie pod Checkpoint Charlie, czyli dawne przejście graniczne między Berlinem wschodnim, a zachodnim. Dziś można cyknąć sobie zdjęcie w czapce oficerskiej.

 Inne
- Planując swoją podróż nie zapomnijcie o tym, że w niedziele wszystko (prócz restauracji) jest zamknięte. Niedziela jest wolnym dniem od handlu.
- W automatach biletowych na stacji metra czy kolejki da się zmienić język niemiecki na polski i bez problemu można kupić bilet
- Dzienny bilet na strefy AB to koszt 7 euro. Berlin dzieli się na strefy A,B i C. Niestety nie da się kupić tylko na pierwszą strefę, a to w sumie wystarczy do zwiedzania najważniejszych rzeczy. Nie zapomnijcie skasować biletu zanim wsiądziecie do metra. Tam nie ma bramek. Stoi sobie automat przypominający trochę karmnik koło automatów biletowych.

- Wszędzie znają język angielski. Zostaniecie zapytani czy wolicie angielski czy niemiecki w restauracji itp. My odpowiadałyśmy, że obojętnie i zawsze wywoływało to uśmiech na twarzy pytającego.
- Wcale nie jest niebezpiecznie. Zdarzają się różne przykre sytuacje o których można usłyszeć w mediach, ale będąc tam nie czułam się niebezpiecznie. Pełno turystów, a niewiele imigrantów.
- Jeśli chcecie udać się na mały shopping to myślę, że Primark na Alexander Platz i cała okolica placu, Friedrich Str. - nieco droższa okolica. Tuż przy stacji znajdziecie m.in Lush'a. Warto wpaść do galerii La Fayette, bo samo jej wnętrze robi wrażenie i także KaDeWe (Wittenberg Platz). 

PS W cieplejszej porze roku wpadnijcie zobaczyć Badeschiff. Hipsterska i całkiem klimatyczna miejscówka.

I taaak, po takim czasie udało mi się skończyć i opublikować post :)



3 komentarze:

  1. NIgdy nie była więc chętnie skorzystam ze wskazówek gdy pojadę!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny przewodnik, skorzystam jak będę;)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam twoje podrózniki,powinnas miec bloga o podrożowaniu haha :P pociąg ode mnie do wawki kosztuje ponad stówę, więc wierz mi 200 to wcale nie tak dużo :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
_
Pamiętaj, że granica między chamstwem, a konstruktywną krytyką jest bardzo mała. Chamstwo i wyzwiska nie są tutaj tolerowane.