wtorek, 28 lutego 2017

Jak zorganizować wyjazd do Londynu nie płacąc fortuny?

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć trochę o moim wyjeździe do Londynu, a dokładniej jak zaplanować krótki wypad do jednej z droższych stolic w Europie. Niemcy jako destynacja podróży odpadają, bo zbyt niebezpiecznie, Francji nie lubię i też nie jest zbyt bezpiecznie, Włochy są jeszcze droższe, Hiszpania za daleko, a w Skandynawii pewnie bym zmarzła, a taki Londyn w lutym i +12 stopni to miejsce idealne no i jestem totalnie zauroczona tym miastem! 



Samolot
W listopadzie poleciałam LOTem z racji tego, iż z Chopina leci na Heathrow z którego można metrem lub ekspresem dotrzeć do centrum Londynu, a że nie znałam wtedy za dobrze miasta, to wolałam zapłacić trochę więcej - ok. 740zł w obie strony z bagażem rejestrowanym. Tym razem padło na WizzAir i zapłaciłam 372zł w obie strony z bagażem rejestrowanym. Moja koleżanka wolała podręczny i wyniosło ją to 198zł. Dodam jeszcze, że ja bilet lotnicze w obydwu przypadkach kupowałam 3 miesiące przez planowaną podróżą. WizzAir lata z Warszawy na Luton z którego można dotrzeć pociągiem (ok. 40min bez przesiadek) na King's Cross albo Black Friars. My wybrałyśmy tą drugą opcję, ponieważ stamtąd miałyśmy łatwiejszy dojazd do hotelu. Koszt w jedną stronę to 15 funtów (+2,10 funta za autobus z lotniska na stacje kolejową).
Dlaczego nie Ryanair? Ponieważ lata z Modlina, a bez samochodu dotarcie tam na poranny lot jest niemalże niewykonalne. Ryanair lata na Londyn Stansted z którego pociągi są praktycznie co chwilę i dostać możecie się na Liverpool Street.
Jest jeszcze opcja autokarowa z lotniska na dworzec Victoria. Mogę się mylić, ale chyba z każdego londyńskiego lotniska jest taka możliwość - chyba, bo nie byłam jeszcze na Gatwick ani Londyn City.

zdjęcie zrobione telefonem niestety nie oddaje uroku wschodu słońca - lot o 6 rano jednak nie był taki zły :)

Zakwaterowanie
Na początku szukałam hotelu na różnych "bookingach". Moim wymaganiem był schludny pokój z łazienką i wifi w niedalekim położeniu od stacji metra. Po przejrzeniu całej masy ofert nie wybrałam nic. Coś mnie wtedy pokusiło o znalezienie Ibisa. Hotel ma 2 gwiazdki, a trzyma standard i ma przede wszystkim czysto w pokojach. Wybrałam Ibis w dzielnicy Barking, bo tylko ten miał normalną łazienkę, a mówiąc normalną w sensie osobne pomieszczenie. Ibis Budget w White Chapel ma "widny prysznic", czyli kabina prysznicowa stoi Wam obok łóżka razem z umywalką i jedynie toaleta to osobne pomieszczenie - wygooglajcie, śmieszna sprawa, a jak jedziecie z koleżanką to nie jest wcale do śmiechu. Ibis Budget w Barking w listopadzie oferował normalną łazienkę, a teraz ma to samo co poprzednik, dlatego tym razem klasyczny Ibis z normalną łazienką. Dodatkowo wykupiłyśmy opcje późniejszego wymeldowania (ok. 50zł), bo lot powrotny miałyśmy o 21. W sumie wyszło 309zł od osoby ze śniadaniem ekstra doliczonym. Wifi bezpłatne w całym hotelu, dojście od stacji metra zajmuje ok. 10 minut. By dostać się do centrum (mam na myśli Oxford Street) trzeba się przesiadać raz i zajmuje to ok. 30minut, ale coś za coś. Tani hotel = dalej od centrum. Dzielnica raczej bezpieczna i spokojna. KFC, McDonalds, spożywcze i kebaby w okolicy, a także przystań i blisko lotniska London City. Pokój może mało nowoczesny i kilka lat raczej nie remontowany, aczkolwiek było czysto i mega dobrze się spało.


Dodam jeszcze, że za zapisanie się do ich klubu jest zniżka na rezerwacje i w sumie dlatego znowu wylądowałam właśnie tam :)  I powiem Wam, że myślałam o pokoju z AirBnB, ale cenowo wychodziło to podobnie za hotel, a własny pokój to inna sprawa i jakoś generalnie nie mogę się do tego serwisu przekonać.



Inne
~ Wifi otwarte znajdziecie praktycznie wszędzie, ale ja chciałam mieć zawsze internet pod ręką - uwierzcie, że przydało się niejednokrotnie. Kupiłam karte sim w sieci O2. Płacąc 25 funtów miałam 5GB internetu i coś jeszcze, czego nie pamiętam, ale tylko internet był mi potrzebny.

~ Komunikacja miejska jest droga. Jeśli uważacie, że Warszawa to zmienicie zdanie jadąc właśnie do Londynu. Przeliczając funty na złotówki zapewne złapiecie się za głowę ile wydaliście. Dzienny bilet na wszystko kosztuje 12.10 funta i nie ma znaczenia czy są to strefy 1-4 czy 1-6. Istnieje opcja kupienia Oyster Card. Na każdej stacji metra można ją dostać. Wpłacacie dowolną kwotę i płacicie wg taryfy ile przejechaliście (nie udało nam się rozgryźć czemu raz pobiera pieniądze, a raz nie. Na pewno w obrębie jednej linii bez przesiadki nic nie zapłacicie). My na 3 dni wpłaciłyśmy 30 funtów (+5 funtów za wydanie kart) i zaoszczędziłyśmy (aż!) 1,3 funta. Zostało nam chyba 1,5 funta, a całkiem sporo podróżowałyśmy po najróżniejszych zakątkach Londynu.


~ Jeśli lubicie świeżo wyciskany sok pomarańczowy to muszę Was rozczarować, ale poza jednym straganem gdzieś na Oxford Street nie kupicie nigdzie świeżo wyciskanych soków. A może jednak gdzieś istnieje takie miejsce?

~ Kawa smakuje inaczej. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie. W kawiarniach typu Starbucks, Costa nie ma świeżego jedzenia, wszystko jest paczkowane i niektórych napoi dostępnych w Polsce tam nie znajdziecie i odwrotnie. Moje ulubione Green Nero omijam szerokim łukiem na Wyspach.
PS Starbucks nie oferuje mleka bez laktozy. Do wyboru sojowe albo kokosowe. No nie powiem, zdziwiłam się trochę, ale latte creme brulee na mleku kokosowym dobra była!

~ Ludzie tam są przemili i zawsze uśmiechnięci. Nie wiem na czym polega fenomen tego. Nieważne czy wchodzicie do kawiarni czy zwykłego sklepu - zawsze ktoś was przywita i zapyta jak się macie.

3 komentarze:

  1. to tak razem ile mniej więcej ci zeszło? nie wliczając pamiątek oczywiscie. dorób jeszcze jakiś wpis na ten temat, chętnie poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lot, komunikacja miejska i hotel w sumie ok. 840zł i drugie tyle miałam na wydatki typu jedzenie i zakupy :)

      Usuń
  2. Cudowna wycieczka! Muszę się tam w końcu wybrać!^^
    Masz przepiękny typ urody!^^
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na KONKURS!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
_
Pamiętaj, że granica między chamstwem, a konstruktywną krytyką jest bardzo mała. Chamstwo i wyzwiska nie są tutaj tolerowane.