poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Cambridge, Homerton College, Bell University

W tym poście opiszę Wam mniej-więcej jak wyglądał mój pobyt w UK, dlaczego tam pojechałam i co tam robiłam. Ciekawi? To zapraszam do lektury!

   Celem mojego wyjazdu była przede wszystkim nauka języka angielskiego, a raczej podszkolenie go przez zbliżającą się maturą (o zgrozo, to już w maju!) Chciałam polecieć na 2 tygodnie sama, mieszkać w collegu jak te z filmów i mieć zajęcia na uczelni nie dłużej niż do 15 - jestem zdania, że lepiej nauczę się języka 'na mieście', gdzie faktycznie wszystko może się zdarzyć niż siedzieć w klasie przez ileś godzin. Początkowo miał być Oxford, ale ostatecznie zmieniłam na Cambridge, ponieważ polecono mi tam uczelnie jak i samo miasto, a dodatkowo łatwiejszy dojazd jest właśnie do Cambridge.
   Wybrałam Homerton College, a na zajęcia chodziłam do Bell University, gdzie wykupiłam pakiet z 20 godzinami angielskiego tygodniowo. Zajęcia miałam od 9-15:15 w dni robocze, a weekendy miałam wolne.
Pierwszego dnia musieliśmy zdać testy z pisania, czytania i słuchania żeby trafić do odpowiedniej grupy z odpowiednim poziomem. Trafiłam na klasę z 12 osobami w różnym wieku i z różnych części świata, choć muszę przyznać, że najwięcej było ludzi z Włoch, co mnie troszkę irytowało, ale mniejsza z tym. Podczas mojego pobytu poznałam jedną Polkę, ale tylko jedną i nie była w mojej grupie, więc musiałam ciągle używać angielskiego, co w sumie wyszło mi na dobre. Nauczyłam się wielu różnych rzeczy i mam na myśli nowe słówka, gramatykę czy nawet slang angielski.
   Jeśli chodzi o miejsce mojego zamieszkania... miałam pokój jednoosobowy, bo w sumie tylko takie są dostępne w collegach, z prywatną mini łazienką. Pokój był naprawdę niewielki, ale za to przytulny i przede wszystkim czysty. Zawiodłam się jedynie na jedzeniu, bo było naprawdę okropne i tłuste. Ja doskonale wiem jak wygląda tradycyjne jedzenie angielskie, ale spodziewałam się chociażby świeżych warzyw - możecie się śmiać, ale do świeżych warzyw miałam dostęp w Subwayu za rogiem :P
Na śniadanie do wyboru dwa rodzaje szynki i sera żółtego, croissanty, bułki z ciasta francuskiego z czekoladą, jakieś inne bułki na słodko i coś a'la bagietka. Do tego tosty, jogurty i margaryna albo słone masło. Drugie śniadanie jadłam w Bell, tak samo jak lunch, a obiadokolacje u siebie. W weekendy nie miałam wyżywienia, więc musiałam chodzić do okolicznych knajpek.

(wybaczcie, ale na stołówkę nie chciałam chodzić z aparatem, a pokój był zbyt mały, żeby obiektyw objął jego większy fragment :P)
   Codziennie popołudniu na kanapach na dole siedzieli nasi opiekunowie, a przynajmniej to jest najlepiej pasujące słowo. W dniu przyjazdu oprowadzili mnie po college'u, a na co dzień służyli nam pomocą - mi np pomagali szukać Primarka, bo miałam problem ze znalezieniem i dopiero za trzecim razem trafiłam :D Dodatkowo, za każdym razem kiedy miałam chęć wyjść poza teren akademika, musiałam wpisywać się do specjalnej książki z numerem pokoju i godziną wyjścia i przyjścia - w końcu był to akademik też dla osób niepełnoletnich, ale ogólnie zasady panujące tam zupełnie mi nie przeszkadzały.


   Samo miasto było mniejsze niż Warszawa, co sprawiło, że poruszanie się pieszo po mieście, a także komunikacją miejską nie było trudne. Cambridge bardzo mi się podobało. Małe, ciche, uniwersyteckie miasteczko. Ja na pewno wracam tam w następne wakacje!


8 komentarzy:

  1. ale super pomysł! :) ja nawet nie wiedziałam, że pojechałaś się uczyć. mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakupy były na pierwszym miejscu heh :D

      Usuń
  2. Akademik wygląda jak polski hotel 3 gwiazdkowy :) Fajnie, że się zdecydowałaś, najlepiej się uczyć w kraju, który takowym językiem włada.

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę takiej możliwosci na naukę ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm na czym to polega ? dostałaś taką oferte ze szkoły, czy jak ? :) jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam sama w internecie szkół oferujących coś takiego i tak jak napisałam, najpierw miał być Oxford, ale mamy znajomego w Cambridge i polecił mi właśnie to miejsce.
      Każdy może tam pojechać, bo nie ma limitu wiekowego, jedynie musisz mieć angielski na poziomie co najmniej A2

      Usuń
  5. świetne widoki :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, zazdroszczę ! Przydałby mi się taki kurs, bo z Angielskim u mnie ciężko :( Pozdrawiam i zapraszam do siebie, buziaki ! ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
_
Pamiętaj, że granica między chamstwem, a konstruktywną krytyką jest bardzo mała. Chamstwo i wyzwiska nie są tutaj tolerowane.