niedziela, 6 lipca 2014

Czym robię zdjęcia na bloga?

   Najpierw był blog. Dopiero z czasem przyszło mi martwić się o jakość zdjęć, a warto podkreślić, że pierwsze zdjęcia robiłam telefonem... i zaczęłam podkradałam lustrzankę tacie. A dziś?
   Co jakiś czas ktoś pyta się mnie czym robię zdjęcia na bloga. Postanowiłam stworzyć osobny post o sprzęcie fotograficznym jaki posiadam. Mam nadzieję, że za niedługo będę musiała edytować post i pojawi się coś nowego, ale na razie to tylko marzenia, ponieważ dopiero, co kupiłam nowy obiektyw ^^

   Większość zdjęć na bloga robię Nikonem D5000. Większość, bo czasem zdjęcia robi mi fotograf i ja tylko dostaję gotowe to wstawienia tutaj. Przez niecały rok używałam Nikona D3100, jednak sprzedałam go z dwóch przyczyn - strasznie słabo trzymała mu bateria oraz nie miał obrotowego ekraniku, co jest niezbędne ważne dla mnie. Aktualnie ładuje aparat góra raz na miesiąc, a przecież ma parę lat i nie jest już dostępny w sprzedaży. Warto również wspomnieć, że w body nie znajduje się silniczek w efekcie do takiego aparatu trzeba kupować obiektywy z serii "G", nie "D". Te pierwsze mają silnik wbudowany w obiektyw, co sprawi, że będzie działał autofocus i będziemy mogli zmieniać przysłonę. Kiedyś się na to natknęłam i kupiłam tą drugą wersje. Nie mówiąc już, że trzeba było robić zdjęcia na przysłonie *bodajże* 16 to wyostrzenie tego ręcznie było katorgą!


    W swojej kolekcji mam na razie cztery obiektywy. KITowy (18-55mm) jest dodawany w zestawie do body i chyba każdy w swojej przygodzie z fotografią musi odczuć skąd wzięła się jego nazwa. Używam go tylko do zdjęć na eventach np. Music Bazaar. Ten obiektyw nie da nam rozmazanego tła (np. takiego), choć przy jakiś bliższych ujęciach tudzież makro tło trochę rozmyje.
   Jako, iż aparat pierwotnie należał do mojego taty przejęłam go wraz z drugim obiektywem - 55-200mm. Warto wspomnieć, że jest to ciemny obiektyw, ale daje świetnie zbliżenie! Cena ok. 500zł. Używam go na koncertach, choć kiedyś robiłam nim zdjęcia na bloga, ponieważ rozmywał lepiej tło niż KIT. Przykład TU
   Moim trzecim obiektywem był 50mm f/1.4. Nazywam go "bloggerskim szkiełkiem", ponieważ zdecydowana większość bloggerek używa właśnie jego. Nie dziwię się, to jest mój ulubieniec! Kupowałam go stacjonarnie za 1499zł. W sklepach internetowych można znaleźć taniej - ciężko na niego trafić. Mi się udało cudem go dopaść. Przy odpowiednich ustawieniach powstanie piękny bokeh, a fotki będą odpowiednio jasne. Bardzo rzadko używam przysłony 1.4 - głębia ostrości jest wtedy bardzo płytka i ciężko z autofocusem. Jedyne zdjęcia na przysłonie 1.4 zajdziecie TU - ileż ja się z nimi namęczyłam!
   I na koniec moja nowość - 35mm f/1.8 (wersja 1.4 kosztuje ok. 6 tys złoty!!!), ja zapłaciłam 729zł w Saturnie. Jest przeznaczony głównie do portretów (przynajmniej tak mówi producent) / w fazie testów

ciąg dalszy nastąpi...