piątek, 27 czerwca 2014

Orange Warsaw Festival

"Największy festiwal muzyczny w Polsce" - z takim napisem zetknęłam się na jakimś banerze chodząc po festiwalowym miasteczku. Czy faktycznie największy? Z tym mogę się zgodzić, ale na pewno nie najlepszy.

Całość zaczęła się dość niefajnie - w końcu piątek trzynastego - i runęła jedna z wierz, na której wisiał ekran. W efekcie odwołany zostały 3 pierwsze w koncerty, w tym The Pretty Reckless na którym najbardziej mi zależało....
Zmarznięta i przemoknięta ruszyłam w stronę płyty, aby się trochę ogrzać. Jakże się pomyliłam, na płycie było chyba jeszcze bardziej zimno niż na zewnątrz! Rozgrzały mnie dopiero bałkańskie frytki - nie wiem czemu tak się nazywają, ale były przede wszystkim ciepłe i dość smaczne. Kuchnia stadionowa jest naprawdę fatalna - nie polecam zapiekanek z pieczarkami czy też hot dogów. Z dwojga złego, to już te hot dogi lepiej smakują... Na szczęście na około stadionu rozstawiły się food trucki, podobne do tych, co pojawiły się na Impact Festival - pyyycha! Oczywiście zapłacić nie ma łatwo. Szkoda, że organizator nie raczył napisać nawet na fanpage, iż podczas festiwalu można płacić tylko kartami MasterCard paypass. Jedynie przed wejściem wisiały wielkie banery. Więc albo miało się karte, albo trzeba było nabyć w specjalnych okienkach kawałek plastiku.
Jeśli chodzi o koncerty, a także o line-up, to muszę Wam powiedzieć, że śmiać mi się chciało kiedy ogłosili dokładną rozpiskę, kto kiedy gra. No żeby godziny koncertów na dwóch scenach się pokrywały to ja jeszcze nie widziałam. Pod względem technicznym lepiej radziła sobie scena na zewnątrz (ja do dziś nie wiem która to Warsaw Stage, a która Orange :D) Niekiedy dźwięk odbijał się echem wewnątrz stadionu czy chociażby to, co mówili artyści było niezrozumiałe.
Pewnie znalazłabym jeszcze kilka rzeczy, na które zwróciłam uwagę podczas festiwalu, ale teraz jakoś nie jestem w stanie sobie przypomnieć o czym chciałam napisać.
Podsumowując ; pomijając pogodę i kilka niedociągnięć związanych z organizacją to te trzy dni czerwca spędziłam dość przyjemnie. Mam nadzieję, że za rok pogoda będzie o wielee lepsza :)