czwartek, 19 czerwca 2014

#2 Impact Festival

Najpierw narzekałam na brak zdjęć, a wystarczyło parę dni poza domem, żeby powstała dość okazała kolekcja zdjęć i w efekcie nie wiem za co się zabrać. Okej, od początku. Pierwszą rzeczą były dwa dni Impact Fest. w Łodzi. Był to nie tylko czas na zabawę na koncertach, ale także chwila by połazić po mieście. Naprawdę lubię Łódź. Ma klimat! Ostatnio byłam tam prawie rok temu - też przyjechałam na koncert, ale musiałam wrócić jeszcze tego samego dnia. Tym razem spędziłam tam ponad dwa dni, z czego w piątek trzeba było wrócić szybko do Warszawy i wyruszyć na OWF o którym będziecie mogli poczytać sobie trochę w jednym z najbliższych postów.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po przejściu przez bramę to duża ilość food trucków. Może tego po mnie nie widać, ale uwielbiam jeść! :) Belgijskie frytki, sękacz, mrożone jogurty czy też przepyszne pierogi i wiele innych, których spróbować nie dałam rady. Zdecydowanie strefa z jedzeniem prezentowała lepiej niż rok temu na Bemowie, gdzie można było zjeść zapiekanki czy hot dogi. Duży plus!

Pod względem organizacyjnym raczej nie mam wątpliwości. Jedynie niektórzy ochroniarze biorą swoją pracę zbyt poważnie "Nie! Tędy pani nie wejdzie, nie z tą opaską.", "Proszę iść do innego wejścia" itp. i z tego co widziałam to nie tylko mnie przeganiali, ale z tego co zdążyłam zauważyć to normalnie przy tego typu imprezach. Koniec końców udało mi się dostać na teren Atlas Areny i pan z ochrony poszedł w niepamięć.

Jeśli chodzi o line-up to według mnie pierwszy dzień był słaby. Kwestia gustu oczywiście. Mi osobiście Black Sabbath nie przypadł do gustu, a na poprzednie koncerty nie załapałam się ponieważ pociąg miał opóźnienia na trasie.Widząc reakcje ludzi zdecydowana większość była zadowolona, a więc to chyba najważniejsze! Drugiego dnia załapałam się na końcówkę koncertu na scenie, która była na zewnątrz, a potem trzeba było trochę poczekać na kolejne występy. Zdecydowanie Walking Papers i Alter Bridge dali czadu, a na koniec Aerosmith - wrażenia nie do opisania!

Podsumowując dni spędzone w Łodzi były bardzo udane. Rok temu pogoda niestety nie dopisała, a jednak warto było przebyć te 140km i cieszyć się słońcem. Mam nadzieję, że za rok będzie równie świetnie!

P.S Mini relacje z zeszłego roku znajdziecie TUTAJ :)






___________
Na koniec małe podsumowanie moich outfitów. Z pierwszego dnia możecie znaleźć TU. Natomiast drugi to tylko garstka zdjęć i nie będzie osobnego postu.