poniedziałek, 24 lipca 2017

It ain't me

Dlaczego nie ma postów na blogu? Otóż zaszalałam (nie wiem czy to właściwe określenie, ale..) sięgnęłam po farbę do włosów i skończyłam z czarnymi włosami. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że to farba zmywalna i choć z czarnego pozostał już ciemny brąz i gdzieniegdzie przebija się mój naturalny kolor, to nadal czuję się dziwnie i jakoś tak nie po drodze mi na nowe zdjęcia. Dziś wrzucam jakiś zaległy staroć i postaram się niedługo podziałać coś nowego.
Miłego wieczoru!


pics Ola

narzutka - AmericanVintage
szorty - Stradivarius
buty - Vans
bluzka - FrenchConnection

środa, 28 czerwca 2017

Azzurro

Lato w pełni! Strasznie się cieszę, że mogę śmigać w sukienkach, szortach i innych letnich wdziankach. Dziś swoją premierę ma niebieska sukienka "hiszpanka". Kolor i krój totalnie strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o mnie. Szkoda jedynie, że gniecie się tak bardzo... No nic, mam nadzieję, że spodoba Wam się ten wakacyjny zwyklaczek :)

pics Asia

sukienka - TkMaxx
buty - Toms
okulary - Guess
torebka - Longchamp
bransoletki - AgnesArt

niedziela, 18 czerwca 2017

Too much colors

Żyjecie jeszcze? Zagląda tu jeszcze ktokolwiek? Ja żyję i mam się całkiem nieźle, ale niestety nie mogę powiedzieć tego samego o moim blogu. Cóż, od samego początku traktowałam to jako coś dodatkowego, a teraz totalnie spadło na ostatnie miejsce. Lubię nadal robić zdjęcia, spotykać się ze znajomymi "po fachu", ale lubię też podróże i swoją pracę. Ostatnio całkiem sporo podróżuje - Gdańsk, Kraków i nawet czasem Londyn choć na jeden dzień. Postów z moich wypraw nie ma i raczej nie będzie. Zdjęcia, które zrobię zachowuję dla siebie, czasem coś tam na Instagram poleci albo i na Snapa. Uważam, że podróże kształcą i jest to inwestycja na przyszłość tak samo jak dobra szkoła, a nie wydatek.
Korzystając z chwilki wrzucam jak za dawnych czasów mój outfit i lecę dalej!
"Adventure is the best way to learn"

Do zobaczenia! :)


pics Asia

bluzka - Mango
spodnie - Zara
buty - Toms
sweter - Tommy Hilfiger
torebka - Furla
bransoletki - AgnesArt

poniedziałek, 29 maja 2017

Mały przewodnik po Berlinie

Londyn i Berlin to moje dwa ulubione miasta europejskie, a że posty o Londynie na blogu są to pora na Berlin! Udało mi się wpaść na krótką wycieczkę przed Wielkanocą. W tym poście opiszę Wam jak zorganizować taki wypad jak najmniejszym kosztem oraz gdzie warto pójść - nie tylko na zakupy! ;)

Moja historia z Berlinem zaczęła się z siedem lat temu, kiedy pojechałam wraz z rodzicami na koncert Madonny. Potem przyjeżdżaliśmy tu okazjonalnie na wyprzedaże czy też koncerty kilka razy w roku. Miasto znam prawie tak dobrze jak swoją Warszawę - choć bez mapy metra ani rusz. Przyjeżdżaliśmy tu z chęcią, bo miasto jednak ma swój niepowtarzalny urok. Ponadto uczyłam się niemieckiego od prawie początków podstawówki, co dzisiaj daje ok. 12 lat nauki języka, skończone liceum z rozszerzonym niemieckim oraz zdania matura. Choć od zawsze używałam angielskiego (bo bałam się mówić po niemiecku :P) to tak tym razem zaryzykowałyśmy z koleżanką... i dałyśmy radę bez problemu.



Symbolem Berlina jest niedźwiedź. Przechadzając się po mieście spotkacie je w różnych wersjach kolorystycznych. Tak jak w Warszawie kiedyś rozstawiono ponad 100 krów, tak miśki goszczą w mieście na stałe.


Dojazd & zakwaterowanie
   Połączenie Warszawa-Berlin jest po prostu tragiczne. Jest AirBerlin, który wcale nie jest taki tani. Pociąg jedzie ok. 5 godzin, ale jego cena jest zabójcza - ok 200zł w jedną stronę. Mój wybór padł na PolskiBus i cenowo wypadło ok. 120zł w dwie strony, ale podróż trwała ok. 9,5 godziny (!). Dałam radę z koleżanką. Nocny przejazd, szybko minęło no i zaoszczędzone pieniądze mogłam przeznaczyć na zakupy. 
   Zarezerwowałam dwuosobowy pokój w Ibisie na Placu Poczdamskim. Wtedy w ofercie był tematyczny pokój "Przeszłość i teraźniejszość" inspirowany właśnie Placem Poczdamskim. Morski pokój to jest coś, u nas wisiało na ścianach tylko kilka obrazków przedstawiających plac kiedyś i dziś. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale ok, cena była taka sama co za zwykły pokój. Wygodne łóżko, czysto w pokoju i w łazience, więc nie narzekam. Wyszło to ok. 400zł od osoby ze śniadaniem - za dwie noce. 

 (Tutaj doświadczysz połączenia przeszłości i teraźniejszości Berlina)


Co warto zobaczyć?
- Alexander Platz
Plac, który tętni zawsze życiem. Nieważnie kiedy się tam pojawicie, to zawsze coś będzie się działo. Pełno sklepów, reklam. Zimą jarmark oraz Primark (przez cały rok :P) - jedyny w centrum Berlina. Drugi jest na obrzeżach miasta. Dodatkowo znajduje się tam wieża telewizyjna. Jeśli nie macie lęku wysokości to polecam wykupić wejście. Ja kupiłam na stronie GetYourGuide i płaciłam w złotówkach. Cenowo wszędzie wychodzi tyle samo - bezpośrednio ze źródła niestety płacąc w Euro bank zapewne Was obciąży za przewalutowanie. Koszt wjazdu bez lunchu w restauracji (którą polecam, jeśli macie ochotę) to ok. 85zł i można zostać na górze tyle, ile chcecie. Jest to najwyższa budowla w Berlinie. Miasto możecie podziwiać z wysokości 203m - robi wrażenie! Przy każdym oknie macie mapkę i podpisane numerkiem na co w tej chwili patrzycie oraz krótką historię budowli.



- Potsdamer Platz & Sony Center
Hitoryczny Plac Poczdamski, na którym (a w zasadzie pod) znajduje się dworzec.  To taki mini Manhattan, pełno wieżowców, knajpek i oczywiście ludzi. Będąc tam na pewno udajcie się do Sony Center - sama budowla robi wrażenie, a na lunch do australijskiej knajpki Corrobore, gdzie zjeść możecie m.in kangura albo krokodyla. My zostałyśmy przy klasycznych burgerach - wpadam tam przy każdej wizycie w mieście.
Na spacer najlepiej udać się tam po zmroku, kiedy wszystko jest podświetlone i nabiera zupełnie innego klimatu.
Znajduje się tam także aleja gwiazd tak jak w LA, z tym że są to niemieckie gwiazdy kina - nie znałam ani jednego nazwiska, chyba aż wstyd się przyznać. :D
   Jeśli lubicie wysokości i wieża telewizyjna Wam się podobała to wpadnijcie do Panorama Punkt. Kolejny punkt widokowy z kawiarnią. Niestety nam nie starczyło czasu, aby tam się udać. Koszt wjazdu to 7 euro i to jest budynek ze środka na zdjęciu poniżej.



- Warschauer Strasse & East Side Gallery
Berlin... i Warszawska ulica. Prócz syrenki na stacji metra znajdziecie galerię na świeżym powietrzu - East Side Gallery, powstałą na fragmencie Muru Berlińskiego. Nawet w deszczowy dzień nie unikniecie tłumów. Ponadto warto zwrócić uwagę na sam wygląd stacji metra z zewnątrz - budowla z cegły przypominająca na kształt zamek. Co jeszcze? A no, Mercedes Benz Arena (dawniej O2 arena) - jeśli wybieracie się na koncert, to prawdopodobnie tu.


- Brama Brandenburska, Siegessaule, Tiergarten
Chyba nie muszę wspominać, że obowiązkowo należy zobaczyć bramę - nocą ma to zupełnie inny klimat, bo wszystko jest podświetlone.  Obok znajduje się muzeum figur woskowych. Byłam raz i jakoś szału to nie robi. Ot, jednorazowa impreza. Spod bramu ruszamy pod kolumnę zwycięstwa - ok 2km w jedną stronę. Droga prowadzi przez Tiergarten - największy park w Berlnie.
Na kolumne zwycięstwa wdrapać się oczywiście można, aczkolwiek była kolejka, a my musiałyśmy wracać, bo miałyśmy umówione zwiedzanie Reichstagu. 


- Reichstag
Nie lubicie polityki? Nie szkodzi :) My udałyśmy się tam dla samych widoków. Wejście nic nie kosztuje, ale trzeba zrobić rezerwacje m.in dzień przed planowaną wizytą. Zwiedzanie Reichstagu polega na wjechaniu windą na najwyższe piętro, z którego można podziwiać Berlin, ale nieco z innej i niższej perspektywy niż z wieży. Można wdrapać się na sam szczyt szklanej kopuły lub cieszyć się słońcem na ławce na zewnątrz.


- Spittelmarkt & Checkpoint Charlie
 Do dzielnicy Spittelmarkt mam sentyment, bo zwykłam tam zatrzymywać się w hotelu. Można się udać spacerem z Placu Poczdamskiego na Spittelmarkt, a następnie pod Checkpoint Charlie, czyli dawne przejście graniczne między Berlinem wschodnim, a zachodnim. Dziś można cyknąć sobie zdjęcie w czapce oficerskiej.

 Inne
- Planując swoją podróż nie zapomnijcie o tym, że w niedziele wszystko (prócz restauracji) jest zamknięte. Niedziela jest wolnym dniem od handlu.
- W automatach biletowych na stacji metra czy kolejki da się zmienić język niemiecki na polski i bez problemu można kupić bilet
- Dzienny bilet na strefy AB to koszt 7 euro. Berlin dzieli się na strefy A,B i C. Niestety nie da się kupić tylko na pierwszą strefę, a to w sumie wystarczy do zwiedzania najważniejszych rzeczy. Nie zapomnijcie skasować biletu zanim wsiądziecie do metra. Tam nie ma bramek. Stoi sobie automat przypominający trochę karmnik koło automatów biletowych.

- Wszędzie znają język angielski. Zostaniecie zapytani czy wolicie angielski czy niemiecki w restauracji itp. My odpowiadałyśmy, że obojętnie i zawsze wywoływało to uśmiech na twarzy pytającego.
- Wcale nie jest niebezpiecznie. Zdarzają się różne przykre sytuacje o których można usłyszeć w mediach, ale będąc tam nie czułam się niebezpiecznie. Pełno turystów, a niewiele imigrantów.
- Jeśli chcecie udać się na mały shopping to myślę, że Primark na Alexander Platz i cała okolica placu, Friedrich Str. - nieco droższa okolica. Tuż przy stacji znajdziecie m.in Lush'a. Warto wpaść do galerii La Fayette, bo samo jej wnętrze robi wrażenie i także KaDeWe (Wittenberg Platz). 

PS W cieplejszej porze roku wpadnijcie zobaczyć Badeschiff. Hipsterska i całkiem klimatyczna miejscówka.

I taaak, po takim czasie udało mi się skończyć i opublikować post :)



niedziela, 7 maja 2017

Back around

Najlepszy ubiór na deszczowe dni? Vansy i gołe kostki! Nie no, oczywiście żartuję, ale ostatnimi czasy gdy wybieram się na zdjęcia, zastaje deszcz. Nie jestem zwolenniczką noszenia parasolki, bo... to niewygodne. Śmiejcie się, ale naprawdę kiedy latam obładowana po mieście z torbami i mam nieść parasolkę i składać ją co chwile, bo tu autobus, tramwaj czy jakiś sklep, to zaczyna brakować mi rąk. Tak więc do domu wracam przemoczona, w butach basen, a włosy jak u Hermiony. Ot, moje przemyślenia na temat deszczowych dni.
Też tak macie? :D


pics Asia

bluzka - French Connection
kurtka - Primark
spodnie - Stradivarius
buty - Vans