niedziela, 7 maja 2017

Back around

Najlepszy ubiór na deszczowe dni? Vansy i gołe kostki! Nie no, oczywiście żartuję, ale ostatnimi czasy gdy wybieram się na zdjęcia, zastaje deszcz. Nie jestem zwolenniczką noszenia parasolki, bo... to niewygodne. Śmiejcie się, ale naprawdę kiedy latam obładowana po mieście z torbami i mam nieść parasolkę i składać ją co chwile, bo tu autobus, tramwaj czy jakiś sklep, to zaczyna brakować mi rąk. Tak więc do domu wracam przemoczona, w butach basen, a włosy jak u Hermiony. Ot, moje przemyślenia na temat deszczowych dni.
Też tak macie? :D


pics Asia

bluzka - French Connection
kurtka - Primark
spodnie - Stradivarius
buty - Vans

niedziela, 23 kwietnia 2017

Ripped Jeans

Ostatnio w mojej szafie zagościł kolor czarny, co kiedyś było totalnie nie do pomyślenia. Cóż, pogoda za oknem zdecydowanie nie jest kolorowa. Pozostaje mi jedynie wyciągnąć ciepłe swetry na wierzch i cierpliwie czekać na prawdziwą wiosnę.

pics Ola

spodnie - Zara
bluzka - Dresslink
cardigan - AmericanVintage
buty -

niedziela, 2 kwietnia 2017

If everyone cared

" Nie lubi spódniczek, a czasem w nich chodzi. Lubi gorzką herbatę, a ciągle ją słodzi. Chce mieć długie włosy, a ciągle je ścina, nienawidzi przekleństw, a często przeklina" - cała ja :) Coś mnie naszło by ściąć włosy i wskoczyć w ciuchy przypominające szkolny mundurek z filmów amerykańskich. Ot co, wiosna, czas na zmiany :))

pics Asia

sweter - ToSave
spódnica - EllsCollection (sklep na FB)
okulary, plecak - nn

wtorek, 28 marca 2017

Spotted: London

W Londynie byłam w sumie cztery razy i mam już swoje ulubione miejsca w które zawsze staram się odwiedzić, a także przy każdej wizycie odkrywam coś nowego. Tym razem miałam niepełne trzy dni na zwiedzanie i niestety nie dałam rady zobaczyć wszystkiego, co sobie zaplanowałam przed przyjazdem - zrobienie takiej listy jest bardzo pomocne! Niestety nawet mimo dobrze rozbudowanego metra przemieszczanie się z jednego końca Londynu na drugi, długie spacery i ogólnie intensywne zwiedzanie dawało się we znaki pod koniec dnia. Jak wychodziłam z koleżanką koło 11 z hotelu, to tak padałyśmy jak muchy koło 18. W tym poście znajdziecie moją skromną listę rzeczy, które warto zobaczyć :)

Little Venice
Podejrzewam, że wiosną to miejsce ożywa i jest piękniejsze niż wtedy, gdy miałam okazje je podziwiać. Jest to przepiękna, spokojna okolica idealna na spacer i oderwanie się od ścisłego centrum. Co to dużo mówić, dla samych widoków warto :) Znajdziecie to miejsce wysiadając na Warwick Avenue.


Peggy Porschen Cakes
Miejsce wyczaiłam już jakiś czas temu i od razu wiedziałam, że muszę tam wpaść. Różowa, słodka kawiarenka nie tylko idealnie sprawdza się na zdjęciach na Instagram, ale także jest idealną opcją na krótki odpoczynek i coś dobrego. Ja skusiłam się na kawałek ciasta o nazwie "vanilla cloud" i cappucino, a moja koleżanka blok czekoladowy i waniliową herbatę. Faktycznie smakowało jak waniliowa chmurka, inaczej tego opisać nie mogę. Ocena? 10/10! U nas porównać można to do warszawskiego La Vanille
Ah, bym zapomniała! Znajduje się w pobliżu stacji Victoria - jakieś 15min spacerkiem, jednak trzeba się trochę pokręcić :)


Notting Hill
O Nottinh Hill możecie poczytać nieco w TYM poście. Najlepiej jednak udać się tam wiosną lub latem, kiedy kwitną wiśniowe drzewa. Wtedy można się pokusić o zdjęcie z różowym drzewkiem na tle kolorowego domku :D I gwarantuje, że nikt się gapić nie będzie, bo tam wszyscy chodzą i cykają sobie fotki.



Soho/Carnaby
A może pora zejść z zatłoczonej Oxford Street i przejść się po Soho i Carnaby? Carnaby to też sklepy, jednak umieszczone w uroczych domeczkach i warto dodać, że nie jest to tania dzielnica. Spacerując po Soho czy też China Town ma się wrażenie, że to już nie Londyn, a właśnie Chiny. Niby to tylko lampiony i masa turystów ( a jakże!), to naprawdę miło wspominam spacer w tamtych okolicach


Tower Hill i Tower Bridge
Spacer brzegiem Tamizy polecam odbyć w nie deszczowy dzień. Zwykły most? Nic bardziej mylnego. W listopadzie miałam okazję zobaczyć go po raz pierwszy i robi ogromne wrażenie! To jest totalnie obowiązkowy punkt zwiedzania w Londynie.



Kitchen Pizzeria
Uwielbiacie pizzę tak samo jak ja?  Ja swoją ulubioną pizzerię odkryłam w pobliżu stacji Mile End. Jest to tylko 6 stacji od hotelu (od Barking), czyli jakieś 15min. Posiadają uroczy wystrój, sympatyczną obsługę, a do tego piec jest opalany drewnem no i jedzenie jest pycha! Nam się udało trafić na promocję przed godziną osiemnastą - przy zamówieniu jednej pizzy, druga jest gratis.


Jeśli wybieracie się do Londynu wpadnijcie koniecznie do Sky Garden! Mi się to niestety nie udało, bo trzeba zrobić rezerwacje na co najmniej 2 tygodnie przed planowaną wizytą. Wejście nic nie kosztuje, ale jest to dość oblegane miejsce i trudno się tam dostać. Wygooglajcie, warto! :)
Nie udało mi się jeszcze trafić na kilka punktów widokowych, mianowicie : Heron Tower oraz The view from the Shard.
Polecam także dla miłośników spacerów The Mall, Richmond oraz Kensington Palace i na dłuższą wyprawę Greenwich i kolejka linowa nad Tamizą Emirates!

Mam nadzieję, że wpis będzie dla Was przydatny :)) 

wtorek, 21 marca 2017

Something just like this

Wiosna, czy to ty?
W zasadzie, to nie mam nic więcej do napisani.
Mam nadzieję, że outfit Wam się spodoba. :))

pics Asia

bluza - Tommy Hilfiger
spodnie, naszyjnik - Stradiarius
płaszcz - Marella

czwartek, 16 marca 2017

My (new) room

Dziś chciałabym pochwalić się moim (nowym) pokojem. Do końca nowy to on nie jest, może troszeczkę odświeżony. Zanim zaczęłam studia w Warszawie, wyremontowałam 3/4 mieszkania. Dojazd codzienny rano na zajęcia i potem powrót wieczorem przez cztery dni w tygodniu wykończyłby mnie całkowicie, a tak mieszkanie w Warszawie, dojazd 10min autobusem i jestem na uczelni.
Cóż, wybrałam nieco mały pokój dla siebie i trochę za duże łóżko do niego - jestem w pełni świadoma tego, ale łóżko to najważniejsza rzecz, a szafa może stać w drugim pokoju, i stoi. Jestem zadowolona z efektu końcowego, bo urządzałam go na jesieni i byłam bardziej świadoma swojego gustu i tego w jaki sposób ten pokój ma zostać urządzony, a nie tak jak w przypadku pokoju w domu rodzinnym na przedmieściach w którym najchętniej wywaliłabym wszystko poza łóżkiem i włochatą ścianą. Brakuje jeszcze trochę dodatków, ale wszystko powoli ^^
Ciekawi? :)


Łóżko, materac i pościel pochodzą z Ikea. Łóżko ma wymiary 140x200cm, ale kluczem (wg mnie) do dobrego snu jest dobrze dobrany materac i poduszka... lub tak jak w moim przypadku kilka poduszek :D
Dywan jest z Leroy Merlin, chyba nawet promocja na niego mnie skusiła, a zasłonki do Ikea i mała pomoc krawcowej.


Fotel znalazłam przypadkiem w TkMaxxie i od razu wiedziałam, że będzie mój. Choć na nim praktycznie nie siedzę, to pełni w pokoju wiele innych, ważnych funkcji jak np. szafa, kiedy ubrań nie chce mi się zanosić do pokoju obok. No powiedzcie, czyż nie jest idealny? :)


Pusta ściana na którą patrzyłam się kładąc się do łóżka i budząc się rano nareszcie została zapełniona. Nie mam pojęcia czy napis zostanie ze mną na stałe, czy to tylko forma tymczasowa, ale marzył mi się duży obraz, najlepiej jakiś pastelowy z przyjemnym widokiem. Na razie jestem zadowolona z naklejki z Tosave. Pierwszy raz zetknęłam się z czymś takim i jestem bardzo zadowolona i jednocześnie zaskoczona. Można odkleić w każdej chwili bez niszczenia ściany, a aplikacja jest bardzo łatwa, choć przyklejenie tego wszystkiego w miare równo troszkę zajęło :P Każdy wyraz to osobna naklejka, więc można szaleć z kombinacjami do woli.

więcej naklejek tego typu znajdziecie tutaj

Na koniec nowość w pokoju - czyli szafka i lampa. Szafka klasyk z Ikea, z otwieraną górą i lusterkiem. Do tego lampka nocna z TkMaxxu i pokój wygląda zupełnie inaczej. Niestety z lampą trochę się przeliczyłam bo jest nieco za duża, aby stała mi koło łóżka - nie chciałabym jej zrzucić z szafki nocnej. Dopóki nie znajdę czegoś mniejszego będzie zerkać sobie z góry.


Ahh i może kawałek przedpokoju. Całości nie pokażę, bo jest zbyt mały. Białe cegiełki na ścianie, czarny żyrandol oraz wieszak, ale za to jaaaki! Znalazłam go w sklepie internetowym o tutaj





poniedziałek, 13 marca 2017

Casual party

Wypad do klubu, impreza urodzinowa w lokalu, zwykła posiadówka? Choć typem imprezowicza nie jestem, to czasem zdarzy mi się gdzieś wyjść. Zwykle są to spontaniczne wypady, gdzie totalnie nie wiem co na siebie założyć, a skoro już gdzieś wychodzę to tiszert i jeansy odpadają. Ostatnio upolowałam sukienkę na wyprzedaży. Co prawda trend koszulek/sukienek a'la halka powoli już wymiera, to mi się dopiero od niedawna zaczął podobać. I tak oto świecąca kiecka, czarne rurki i botki na obcasie stały się moim zestawem imprezowym. A Wy co ubieracie w takich sytuacjach? :)


kurtka - Dresslink
sukienka, naszyjnik - Stradiarius
torebka -Valentino
spodnie - TkMaxx